Pain makes people stronger.

"Głupieję sekundę za wcześnie, mądrzeję sekundę za późno."

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Lato, wakacje, już prawie połowa z głowy... A ja tak bardzo nie chcę wracać do szkoły. Ale jednak nie mogę się doczekać stycznia! I potem... Wakacji *___* Znowu. Ale tym razem bardziej uśmiecham się na myśl o wakacjach. Ma ktoś ochotę, za rok, na podróż do tego cudownego miejsca? Jak myślicie? Gdzie ono się znajduje?

Tagi: wakacje
25.07.2016 o godz. 13:57
Jedna piosenka, a tyle wspomnień *___*


"Ooh, and all I taught her was everything
Ooh, I know she gave me all that she wore
And now my bitter hands chafe beneath the clouds
Of what was everything?
Oh, the pictures have all been washed in black,
tattooed everything..."


12.06.2016 o godz. 16:15
Powrót


Długo mnie nie było tutaj, długo, bardzo długo.. Postanowiłam wrócić i coś napisać od czasu do czasu. Sporo się zmieniło w moim życiu. Już nie płaczę codziennie, nie chodzę spać smutna, nie kłócę się z Nim całymi dniami, ale za to potrafimy docenić czas spędzony wspólnie.
Nie ukrywam, że się boję tego, co będzie, bo bardzo się boję... Boję się, że wszystko wróci, że wrócą codziennie kłótnie, zapłakane noce. Boję się, ale nie pozwolę, by to wróciło.
Uwierzcie mi, że po piątkowej nocy... Moje myśli są szalone. Macie pojęcie, jakie to jest uczucie? Jaki strach, że może na świecie będzie jeszcze gorzej, że może nigdy nie uda Wam się spotkać tej jedynej osoby, którą tak najbardziej kochacie i dla której zrobilibyście wszystko...
Zgadza się, dzisiejszy dzień nie obył się bez łez. Bo co jeśli za pół roku będzie gorzej? Jeśli ludzie całkiem zwariują? Jeśli nie będą w stanie zaakceptować ludzi, którzy tak naprawdę są porządni, ale przez swoje pochodzenie bądź kolor skóry, będą uważani jak pozostali, ci źli, ci głupi idiotyczni samobójcy, którzy potrafią zabić tysiące ludzi... Ale...
Uda Nam się, musi, bo innej drogi nie widzę. On, ja, My, na zawsze, choćby nie wiem, co się stało, choćby nie wiem, jak życie na utrudniało, nic nas nie rozdzieli, przeżyliśmy te 2 lata, 4000 kilometrów od siebie, damy radę i teraz!


Film został usunięty.

15.11.2015 o godz. 22:47
Czy Wy też nienawidzicie szkoły? Ludzi, którzy do niej chodzą?
Ten tydzień jest po prostu koszmarny...
Poniedziałek - sprawdzian z fizyki;
Wtorek - sprawdzian z matematyki i wejściówka z "Zemsty";
Środa - sprawdzian z historii i wejściówka z "Krzyżaków";
Czwartek - sprawdzian z wos-u i wejściówka na temat Ignacego Krasickiego i Jana Kochanowskiego;
Czy na tydzień przed egzaminami musieli dołożyć nam aż 4 sprawdziany?
Może narzekam, wiem, ale mam gorsze dni ostatnimi czasy.
Mogłabym tylko leżeć w łóżku i oglądać seriale (The walking dead, Gra o tron).
Ostatnie miesiące szkoły i nowa nadchodzi! Szczerze, to nie mogę się doczekać. Od przyszłego roku stawiam naukę na pierwszym miejscu, chcę zostać lekarzem. Chcę! Uda mi się! Dam radę! Muszę..
Czy Wy też jesteście tacy głodni? Jak zwykle nic nie jadłam z rana. Chyba muszę coś zjeść przed pójściem na przystanek autobusowy. Nie czuję się dobrze...


Tagi: ...
14.04.2015 o godz. 06:50
Marzyliście kiedyś o księciu na białym koniu?
O chłopaku, który odmieni Wasze życie?
Nie wiem, co się ze mną stało...
Miałam wszystko, cudownego chłopaka, dla którego jestem wszystkim, miałam przed sobą perfekcyjną przyszłość!
Czemu ludzie zawsze sobie utrudniają życie?
Czy naprawdę tak łatwo jest zrezygnować z kogoś, kogo się naprawdę kocha?
Pomimo innego wyznania, pomimo innego kraju, w którym żyje, pomimo innej kultury, która tam panuje?
Czy kiedykolwiek pomyśleliście, że miłość, ta jedna, jedyna... Że ona może przeistoczyć się w coś, czego już nigdy nie poznasz?
Nigdy nie pomyślałabym, że to właśnie ona może zaprowadzić człowieka do strachu.
Czy miłość jest najważniejsza w życiu? Nie wiem...
Jedno wiem, nadal coś czuję do tego nienormalnego człowieka, nienormalnego, ale cudownego. Coś, czego nie umiem opisać. Nie wiem, czy mogę to nazwać miłością. Nie wiem.



Tagi: ...
13.04.2015 o godz. 19:38



" (...) Spotkać Cię to cud
Pytam tylko: czy chciał tego Bóg?
Ale co mi tam, ja pragnę Cię, Lecz
Spóźniła miłość się, ja nie chcę tego nie

Jeśli chcesz kochać, mocno trwaj
Nawet gdy masz w sercu żal
Niech nie przesłoni tego nic
Ufaj, że ktoś siłę da (...) "

Tagi: chodź.
18.05.2014 o godz. 02:23
i śmierć tak punktualna, że zawsze nie w porę..
Jesteś pamięcią, której nie da się zapomnieć..


Tagi: [*]
24.03.2014 o godz. 22:32
Cześć, zostałam nominowana do Liebster Award przez MistletoeJB. Bardzo dziękuję za nominację."Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Moje odpowiedzi:

1. Ulubiona piosenka?
Red - Pieces

2. Co chciałbyś/chciałabyś robić w przyszłości?
Mam sporo planów.

3. Ulubiony przedmiot w szkole?
Języki: niemiecki i angielski.

4. Dlaczego piszesz opowiadanie?
To jest kawałek z mojego życia.

5. Kim chcesz być w przyszłości?
Nikim.

6. Jakie blogi czytasz?
Czytam książki.

7. Ulubiony blog z bloblo?
Nie wiem.

8. Gdybyś spotkała/spotkał swojego idola co byś mu powiedziała?
"..."

9. Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?
Leżeć, słuchać muzyki, myśleć.

10. Jesteś od czegoś uzależniona?
Niestety tak, ale nie przyznam się.

11. Imię najlepszej przyjaciółki?
Nie mam najlepszej przyjaciółki blisko. (A)


Moje pytania:
1. Co robisz w wolnym czasie?
2. Ulubiona piosenka?
3. Co zainspirowało Cię do założenia bloga?
4. Czego się najbardziej boisz?
5. Grasz na jakimś instrumencie?
6. Jak chciałabyś się nazywać?
7. Czego oczekujesz od życia?
8. Plany na przyszłość?
9. 3 rzeczy, które chcesz osiągnąć.
10. Jak być szczęśliwym?
11. Co najbardziej lubisz jeść?


Tagi: ...
09.03.2014 o godz. 19:49
"Każdy nasz dzień jest pierwszym dniem reszty naszego życia. Dlatego naprawdę musimy zadbać o to, żeby wszystkie nasze dni były dobre."




Chcę bawić się z Tobą w ciuciubabkę i nosić Twoje ubrania i mówić Ci, że podoba mi się Twoja bluza i siedzieć na dywanie, kiedy się kąpiesz i masować Ci stopy, całować Twój kark i mocno trzymać Cię za rękę, by czuć się bezpiecznie, i wychodzić na imprezy i pić z jednej szklanki i spotykać się z Tobą w restauracji, by dowiedzieć się, jak minął Ci dzień i czytać na okrągło Twoje listy, które ręcznie bym przepisywała i śmiać się z Twoich uzależnień i dawać Ci płyty, których nie będziesz w stanie słuchać i oglądać horrory i oglądać komedie i każdą chwilę spędzoną z Tobą uwieczniać zdjęciem i przynosić Ci do łóżka śniadanie i chodzić na plażę o północy i pozwalać Ci kraść wszystkie moje sny i opowiadać Ci o moich ulubionych filmach, które widziałam poprzedniej nocy i brać Cię do kardiologa i nie śmiać się z Twoich żartów i pragnąć Cię wieczorem, ale pozwolić zasnąć i całować Twoje usta i gładzić Twoją delikatną skórę i mówić Ci, jak bardzo kocham Twoje oczy, Twoje ramiona, Twoje włosy, Twoją szyję i siedzieć na schodach słuchając muzyki, aż Twoi rodzice wrócą do domu i cieszyć się, kiedy wracasz szybko i złościć się, kiedy wracasz późno i dawać Ci wszystko, co tylko mogę dać i tańczyć z Tobą na weselu do upadłego i przepraszać Cię za moje błędy i uśmiechać się, kiedy mi wybaczasz i patrzeć głęboko w Twoje oczy, mówiąc, że żałuję, że Cię nie poznałam wcześniej i słuchać Twoich szeptów i czuć Twój dotyk i bać się, kiedy jesteś zły i Twoje cudowne oczy ogarnia gniew i mówić Ci, jaki jesteś idealny i przytulać Cię, kiedy widzę smutek w Twoim spojrzeniu i kiedy tego nie chcesz i przykrywać Cię w nocy i marznąć, kiedy zabierasz mi całą kołdrę i umierać z gorąca, kiedy go nie zabierasz i czuć Twoją radość, kiedy się uśmiechasz i umierać na widok Twojego śmiechu i nie rozumieć dlaczego myślisz, że jesteś nikim, jeśli jesteś wszystkim i wkurzać się za to, że tak uważasz i zastanawiać się, jak mam Ci pokazać, jak ważny jesteś dla mnie i akceptować Cię takiego, jakim Cię Bóg stworzył i kochać Twoje zalety i kochać Twoje wady i opowiadać Ci o małym kotku, który pokonał olbrzymi labirynt, ponieważ Cię kochał i pisać dla Ciebie piosenki i kochać Cię tak bardzo, jak nikomu do tej pory się nie udało i kupić Ci pieska, o którego będę zazdrosna, ponieważ troszczysz się o niego bardziej, niż o mnie i prosić Cię, byś został ze mną, kiedy spieszysz się bardzo i cieszyć się, kiedy staję się najważniejsza i przynosić Ci prezenty, których nie chcesz i iść przed siebie, rozmyślając, że jestem nikim bez Ciebie i mówić, jak bardzo Cię kocham i jakoś móc dać Ci choć trochę niepokonanej, niezniszczalnej, definitywnej, wiecznej, pouczającej miłości do Ciebie.
Tagi: :)
09.03.2014 o godz. 13:12
Ja będę obok ...
Kiedy nikogo nie będzie i pomyślisz, że nikomu nie zależy.
Kiedy cały świat opowie się przeciwko Tobie
i poczujesz się osamotniony.
Ja będę obok ...
Kiedy ten na kim najbardziej Ci zależy,
nie będzie dbał o Ciebie.
Kiedy ten, komu dasz swoje serce, rzuci Ci je w twarz.
Ja będę obok ...
Kiedy osoba której zaufałeś, zdradzi Cię.
Kiedy ten z którym dzielisz wszystkie myśli i tajemnice,
nie będzie pamiętał nawet o Twoich urodzinach.
Ja będę obok ...
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto Cię wysłucha.
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto otrze Twoje łzy.
Ja będę obok ...
Kiedy Twoje serce będzie tak bolało,
że nie będziesz mógł nawet oddychać.
Kiedy będziesz chciał już tylko położyć się i umrzeć.
Ja będę obok ...
Kiedy zaczniesz płakać słysząc smutną piosenkę.
Kiedy łzy nie będą chciały przestać płynąć.
Ja będę obok ...
Więc widzisz, będę obok aż do końca.
To jest obietnica, którą mogę Ci dać.
Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował,
po prostu daj mi znak i znajdę się obok.


Tagi: ...
29.01.2014 o godz. 20:12
Zrozumieć miłość - oto mój cel. Gdy kochałam, czułam, że naprawdę żyję. Wiem też, że wszystko, co mam teraz, jakkolwiek może się wydawać ciekawe, nie wzbudza we mnie entuzjazmu.

Miłość jednak bywa okrutna. Widziałam, jak cierpią moje przyjaciółki, i nie chcę tego doświadczyć na własnej skórze. Te same, które dawniej naśmiewały się ze mnie i z mojej niewinności, teraz pytają, jak ja to robię, że tak dobrze radzę sobie z mężczyznami. Uśmiecham się i zbywam je milczeniem, ponieważ wiem, że lekarstwo jest gorsze od samego bólu: po prostu nie zakochuję się. Z każdym dniem widzę coraz wyraźniej, jak bardzo mężczyźni są słabi, niestali, niepewni siebie, dziwni... Zdarzało mi się odrzucać awanse ojców niektórych moich przyjaciółek. Wcześniej mnie to gorszyło. Teraz myślę, że to nieodłączna część męskiej natury.

Choć moim celem jest zrozumieć miłość i choć nieraz cierpiałam za sprawą tych, którym oddałam serce, muszę przyznać, że ci, którzy dotknęli mojej duszy, nie rozbudzili mojego ciała, ci natomiast, którzy dotknęli mojego ciała, nie poruszyli mojej duszy. Po ukończeniu szkoły średniej dziewiętnastoletnia Maria znalazła posadę sprzedawczyni w sklepie z tkaninami. Właściciel zakochał się w niej - wtedy już potrafiła posłużyć się mężczyzną, nie pozwalając się wykorzystać. Nigdy nie pozwoliła mu się dotknąć, choć zawsze była dla niego czarująca. Zdawała sobie sprawę z siły swojej urody.

Siła urody... Czym może być świat dla brzydkich kobiet? Miała przyjaciółki, na które nikt na tańcach nie zwracał uwagi, z którymi nikt nie rozmawiał. Dziewczyny te przywiązywały dużą wagę do najwątlejszego uczucia, jakim je obdarzono, rozpaczały w milczeniu, gdy je odtrącano, i starały się nie budować swej przyszłości na złudnej nadziei, że się komuś spodobają. Były bardziej niezależne, więcej czasu poświęcały sobie, choć w mniemaniu Marii świat musiał się im wydawać nie do zniesienia.

Maria była świadoma swojej urody. Choć zazwyczaj puszczała mimo uszu przestrogi matki, tej jednej nie zlekceważyła: “Córeczko, uroda przemija”. Dlatego trzymała pracodawcę na dystans, co przyniosło jej znaczną podwyżkę (nie wiedziała, jak długo uda się zwodzić go samą nadzieją, że pewnego dnia pójdzie z nim do łóżka, ale jak na razie dobrze zarabiała), nie licząc premii za godziny nadliczbowe (tak naprawdę wolał mieć ją przy sobie, obawiając się, że gdyby zaczęła wychodzić wieczorami, mogłaby stracić dla kogoś głowę). Pracowała dwadzieścia cztery miesiące bez przerwy, dzięki temu mogła wspomóc rodziców, no i - co za sukces! - zaoszczędziła dość pieniędzy, by zafundować sobie tydzień wakacji w mieście swych marzeń, w mieście artystów, perle Brazylii: Rio de Janeiro!

Szef chciał jej towarzyszyć w podróży i pokryć wszystkie wydatki. Maria skłamała. Powiedziała mu, że matka zgodziła się puścić ją do jednego z najbardziej niebezpiecznych miast na świecie pod jednym warunkiem: miała zatrzymać się u kuzyna, który uprawiał dżiu-dżitsu.

- Poza tym nie może pan tak po prostu zostawić sklepu bez opieki - skwitowała.

- Nie mów do mnie “pan” - poprosił, a Maria dostrzegła, że w jego oczach tliło się coś, co już znała: iskierka uczucia. Była zaskoczona, bo sądziła, że chodzi mu tylko o seks. A jednak jego wzrok mówił co innego: “Mogę ci ofiarować dom, rodzinę i bezpieczeństwo”. Z myślą o przyszłości, postanowiła podsycać tę iskierkę.

Oświadczyła, że będzie tęsknić za pracą, którą tak lubi, i za ludźmi, których uwielbia (nie wymieniła nikogo z imienia, by nie rozwiać mgiełki tajemnicy, czy to jego właśnie ma na myśli). Obiecała, że będzie bacznie pilnować portfela i jego zawartości. Prawda była zupełnie inna: chciała, by nikt, absolutnie nikt nie zepsuł jej pierwszego tygodnia całkowitej wolności. Chciała popływać w morzu, obejrzeć witryny sklepów i pokazać nieznajomym, że jest wolna - na wypadek gdyby pojawił się książę z bajki, chętny porwać ją ze sobą w nieznane.

- Cóż to jest tydzień? - powiedziała, uśmiechając się kokieteryjnie. - Minie szybko i ani się obejrzymy, a będę z powrotem.

Zmartwiony pracodawca jeszcze trochę nalegał, ale w końcu dał za wygraną. Postanowił się oświadczyć zaraz po jej powrocie. Nie chciał popsuć wszystkiego, pozwalając sobie na zbytnią śmiałość.

Maria spędziła dwie doby w autobusie. Wynajęła pokój w hotelu piątej kategorii w dzielnicy Copacabana. (Ach! Copacabana! Bajeczna plaża, błękitne niebo...). Zanim się rozpakowała, chwyciła bikini - ostatni nabytek - wciągnęła je na siebie i choć dzień był pochmurny, poszła prosto na plażę. Ocean napawał ją obawą, ale zdobyła się na odwagę i weszła do wody. Nikt na plaży nie miał pojęcia, że był to jej pierwszy kontakt z oceanem, z boginią Iemanjá, prądami morskimi, spienionymi falami i z wybrzeżem Afryki rojącym się od lwów po drugiej stronie Atlantyku. Gdy wyszła z wody, zaczepiła ją kobieta sprzedająca kanapki, potem przystojny ciemnoskóry mężczyzna, który zapytał, czy ma wolny wieczór, oraz cudzoziemiec, który wprawdzie nie znał ani słowa po portugalsku, ale żywo gestykulując, zapraszał ją na kokosowe mleczko. Kupiła kanapkę, bo nie umiała odmówić. Jednak obu mężczyzn zbyła milczeniem. Poczuła, że ogarnia ją smutek. Czemu teraz, gdy mogła wreszcie robić, co dusza zapragnie, zachowywała się tak żałośnie? Nie znajdując wytłumaczenia, usiadła na piasku, czekając, aż słońce wyjdzie zza chmur.

Wrócił obcokrajowiec z orzechem kokosowym dla niej. Była zadowolona, że nie musi z nim rozmawiać. Wypiła kokosowe mleczko, uśmiechnęła się, on również odpowiedział jej uśmiechem. To była wygodna forma kontaktu, do niczego nie zobowiązywała - jeden, drugi uśmiech - aż do chwili, gdy mężczyzna wyciągnął z kieszeni miniaturowy słownik w czerwonej okładce i powiedział ze śmiesznym akcentem: bonita - ładna. Uśmiechnęła się znowu. Szczerze mówiąc, wolałaby spotkać nieco młodszego i mówiącego w jej języku księcia z bajki.Kartkując słownik, mężczyzna wydukał:

- Kolacja dziś? - I zaraz dorzucił: - Szwajcaria!

Po czym wypowiedział słowa, które niemal w każdym języku brzmią niczym chóry anielskie: “Praca! Dolary!”.

Maria nie znała restauracji “Szwajcaria”. Czy to możliwe, aby wszystko było tak łatwe i marzenia spełniały się tak szybko? Lepiej mieć się na baczności: bardzo dziękuję za zaproszenie, jestem zajęta i wcale nie zamierzam kupować dolarów.

Mężczyzna, który nie zrozumiał ani jednego jej słowa, zaczął tracić nadzieję. Zniknął na chwilę i wrócił z tłumaczem. Za jego pośrednictwem wyjaśnił, że pochodzi ze Szwajcarii (a więc to nie była restauracja, tylko jego kraj), chciałby zjeść z nią kolację i zaproponować popłatną pracę. Tłumacz - portier z hotelu, w którym zatrzymał się ten mężczyzna - a zarazem jego pomocnik w interesach, dorzucił po cichu:

- Na twoim miejscu zgodziłbym się bez wahania. Ten facet to gruba ryba w show-biznesie. Przyjechał do Brazylii w poszukiwaniu nowych talentów. Mogę ci opowiedzieć o kilku osobach, które przyjęły już jego propozycję. Wiedz jedno: dziś są bardzo bogate. Założyły rodziny, a ich dzieciom nie grozi bezrobocie i włos im z głowy nie spadnie... W Szwajcarii robi się pyszne czekolady i świetne zegarki - dodał, by pochwalić się światowym obyciem.

Artystyczne doświadczenie Marii było co najmniej skromne: grała niewiastę sprzedającą wodę - niemą rolę w Męce Pańskiej, którą wystawiano zawsze podczas Wielkiego Tygodnia. Chociaż w autokarze nie zmrużyła oka, nie czuła zmęczenia. Była przejęta widokiem morza, znużona objadaniem się kanapkami i zakłopotana, bo w Rio nie znała absolutnie nikogo i chciała szybko spotkać jakąś bratnią duszę. Doświadczyła już sytuacji, w których mężczyzna dawał mnóstwo obietnic i nie spełniał żadnej z nich, uznała więc, że ta historia z show-biznesem to pretekst, by ją poderwać. Udawała, że wcale jej nie obchodzi ta propozycja, ale w głębi duszy była przeświadczona, że szansę tę zsyła jej Najświętsza Panienka, że winna wykorzystać każdą sekundę tego tygodnia wakacji i cieszyła się, że będzie miała co opowiadać koleżankom. Przyjęła zaproszenie pod warunkiem, że towarzyszyć im będzie tłumacz, gdyż miała dosyć ciągłego uśmiechania się i udawania, że rozumie wywody obcokrajowca.

Jedyny problem, skądinąd bardzo istotny, polegał na tym, że nie miała odpowiedniego stroju na tę okazję. Kobieta nigdy nie wyjawia tak intymnych spraw (łatwiej jest się jej przyznać do zdrady męża, niż ujawnić stan swej garderoby), skoro jednak nie znała tych mężczyzn i zapewne już nigdy więcej ich nie zobaczy, nie miała nic do stracenia.

- Właśnie przyjechałam z Nordeste i nie mam odpowiedniego stroju, by pójść do restauracji - powiedziała.

Za pośrednictwem tłumacza Szwajcar poprosił ją, by nie zawracała sobie tym głowy, tylko podała mu adres hotelu. Tego samego popołudnia przysłał przez posłańca sukienkę, o jakiej nawet nie śniła, wraz z parą butów wartych zapewne jej roczną pensję. Poczuła, że oto rozpoczyna się wielka przygoda, o której tak gorąco marzyła przez całe dzieciństwo i wiek dojrzewania na głuchej brazylijskiej prowincji - krainie suszy i facetów bez przyszłości, w mieście, gdzie ludzie żyli w niedostatku, choć uczciwie, gdzie wiodła nudną i pozbawioną sensu egzystencję. Teraz stanie się panią świata! Jakiś człowiek zaoferował jej właśnie pracę za dolary, podarował parę luksusowych pantofli i bajeczną suknię! Brakowało tylko makijażu, ale recepcjonistka z hotelu przyszła jej z pomocą, ostrzegając przy tym, że nie każdy obcokrajowiec jest godny zaufania, tak jak nie każdy Carioca - mieszkaniec Rio de Janeiro - jest draniem.

Maria puściła te przestrogi mimo uszu. Włożyła suknię, istne cudo, i spędziła kilka godzin przed lustrem, żałując, że nie ma aparatu fotograficznego. Nagle wpadła w popłoch - zdała sobie sprawę, że jest już niemal spóźniona, więc wybiegła, niczym Kopciuszek, do hotelu, w którym zatrzymał się Szwajcar.

Ku jej zaskoczeniu tłumacz oznajmił, że nie będzie im towarzyszył:

- Nie przejmuj się wcale językiem. Najważniejsze, żeby się dobrze z tobą czuł.

- Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić, skoro on nie rozumie, co ja do niego mówię?

- No właśnie. Nie musicie ze sobą rozmawiać, to kwestia przepływu energii.

Maria nie miała pojęcia, co to znaczy. W jej rodzinnym mieście, gdy ludzie spotykali się, chcieli wymieniać myśli, zadawać pytania i słuchać odpowiedzi. Ale Maílson - tak nazywał się tłumacz-portier - zapewnił ją, że w Rio de Janeiro i na całym świecie jest zupełnie inaczej.

- Nie staraj się rozumieć. Zrób wszystko, by poczuł się dobrze. To bezdzietny wdowiec, właściciel nocnego lokalu. Szuka Brazylijek chętnych do pracy za granicą. Powiedziałem mu, że brak ci klasy, lecz on się upiera. Twierdzi, że zakochał się w tobie dziś na plaży od pierwszego wejrzenia. Bardzo spodobało mu się twoje bikini. Zrobił przerwę.

- Prawdę mówiąc, jeżeli chcesz znaleźć tu faceta, musisz zmienić fason bikini. Poza tym Szwajcarem nikt nie zwróci na nie uwagi, dawno już wyszło z mody. Maria udała, że nie słyszy. Maílson ciągnął dalej:

- Moim zdaniem nie chodzi mu tylko o przygodny romans. Uważa, że masz talent i w krótkim czasie możesz stać się główną atrakcją jego lokalu. Oczywiście nie wie jeszcze, jak śpiewasz i tańczysz, lecz tego można się nauczyć, natomiast uroda jest nam dana.

Ach, ci Europejczycy! Zjawiają się tu i myślą, że wszystkie Brazylijki są zmysłowe i potrafią tańczyć sambę. Jeżeli on ma poważne zamiary, radzę, byś domagała się umowy - z podpisem uwierzytelnionym przez konsulat szwajcarski - zanim opuścisz kraj. Jutro będę na plaży, przed hotelem. Przyjdź do mnie, gdybyś miała jakieś wątpliwości. Szwajcar z uśmiechem wziął ją za rękę i zaprowadził do czekającej przed hotelem taksówki.

- Gdyby jednak jego zamiary były inne, to pamiętaj, że stawka za jedną noc wynosi trzysta dolarów. Pod żadnym pozorem nie bierz mniej - rzucił Maílson na odchodne. Zanim zdołała cokolwiek z siebie wydusić, jechała już z obcokrajowcem do restauracji. Ich rozmowa ograniczała się do minimum:

- Pracować? Dolar? Brazylijska gwiazda?

Maria rozmyślała jeszcze nad tym, co powiedział Maílson: trzysta dolarów za jedną noc! Ależ to istny majątek! Nie musiała żywić płomiennego uczucia, mogła uwieść tego mężczyznę, tak jak uwiodła swojego pracodawcę, wyjść za mąż, mieć dzieci i zapewnić rodzicom dostatni byt na starość. Cóż miała do stracenia? On nie jest już pierwszej młodości, może niebawem umrze, a ona odziedziczy po nim wielki majątek. Podobno Szwajcarzy śpią na złocie, ale wygląda na to, że w ich kraju brakuje kobiet.

Podczas kolacji rozmowa niezbyt się kleiła. Wymienili parę zdawkowych uśmiechów. Maria powoli zaczynała rozumieć, co znaczyła “kwestia przepływu energii”, a mężczyzna pokazał jej katalog, w którym były wycinki z gazet w jakimś obcym języku, zdjęcia kobiet w bikini (bez wątpienia bardziej twarzowych i śmiałych niż to, które nosiła dziś na plaży), kolorowe broszury reklamowe, w których jedynym zrozumiałym dla niej słowem było “Brazil”, napisane z błędem ortograficznym (czyż nie uczono jej w szkole, że pisze się przez s?). Dużo piła, na wypadek gdyby Szwajcar złożył jej nieprzyzwoitą propozycję (nikt nie pogardzi trzystoma dolarami, a odrobina alkoholu znacznie ułatwia sprawy, zwłaszcza kiedy nie ma w pobliżu nikogo znajomego).

Lecz ten mężczyzna zachowywał się jak dżentelmen, przysuwał jej krzesło, gdy siadała, i odsuwał, gdy wstawała. Pod koniec wieczoru, udając zmęczenie, zaproponowała spotkanie na plaży następnego dnia (pokazując godzinę na zegarku, naśladując dłonią ruch fal, bardzo powoli i wyraźnie wymówiła słowo "jutro"). Wydał się zadowolony, również spojrzał na swój zegarek (pewnie szwajcarski) i dał jej do zrozumienia, że godzina mu odpowiada.

Tej nocy źle spała. śniło jej się, że to wszystko było tylko snem. Obudziła się. Ale to była prawda. Na krześle w jej skromnym hotelowym pokoju rzeczywiście wisiała suknia, obok stała piękna para pantofli, a za kilka godzin czekało ją spotkanie na plaży.


Tagi: ...
20.01.2014 o godz. 19:31
włączcie piosenkę załączoną na końcu notki i czytajcie..


"Chcę bawić się z Tobą w chowanego i pożyczać Ci moje ubrania i mówić Ci, że podobają mi się Twoje buty i siedzieć na schodach, kiedy się kąpiesz i masować Ci kark i całować Ci stopy i trzymać się z Tobą za ręce i wychodzić na kolacje i pozwalać Ci jeść ze swojego talerza i spotykać się z Tobą w knajpce "U Rudy'ego" i rozmawiać jak minął Ci dzień i przepisywać na maszynie Twoje listy i przenosić Twoje pudełka i śmiać się z Twoich obsesji i dawać Ci taśmy, których nie będziesz słuchać i oglądać dobre filmy i oglądać złe filmy i narzekać na programy radiowe i robić Ci zdjęcia, kiedy śpisz i przynosić Ci do łóżka kawę z bajglami i ciasteczkami i chodzić do Florenta i pić kawę o północy i pozwalać Ci kraść moje papierosy i nie znajdować zapałek i opowiadać Ci o programach w telewizji, które widziałam poprzedniej nocy i brać Cię do okulisty i nie śmiać się z Twoich dowcipów i pragnąć Cię rano, ale nie budzić Cię jeszcze i całować Twoje plecy i gładzić Twoją skórę i mówić Ci, jak bardzo kocham Twoje włosy, Twoje oczy, Twoje usta, Twoją szyję, Twoje piersi i siedzieć na schodach paląc papierosy, aż Twoi sąsiedzi wrócą do domu i siedzieć na schodach, paląc papierosy, aż Ty wrócisz do domu i smucić się, kiedy wracasz późno i dziwić się, kiedy wracasz wcześnie i dawać Ci słoneczniki i chodzić na Twoje imprezy i tańczyć do upadłego i przepraszać, kiedy robię źle i cieszyć się, kiedy mi wybaczasz i oglądać Twoje zdjęcia i żałować, że nie znałam Cię wcześniej i słuchać, jak mówisz mi do ucha i czuć Twoją skórę na mojej i bać się, kiedy się złościsz i jedno Twoje oko robi się czerwone, a drugie niebieskie i włosy spływają na lewą stronę, a twarz jest tak orientalna i mówić Ci, jaka jesteś wspaniała i obejmować Cię, kiedy jesteś smutna i przytulać Cię, kiedy tego nie chcesz i skamleć, kiedy mam na Ciebie ochotę i skamleć, kiedy jej nie mam i lizać Twoje piersi i okrywać Cię w nocy i marznąć, kiedy zabierasz cały koc i umierać z gorąca, kiedy go nie zabierasz i czuć ciepło, kiedy się uśmiechasz i rozpuszczać się z gorąc,a kiedy się śmiejesz i nie rozumieć dlaczego myślisz, że Cię odrzucam, jeśli Cię nie odrzucam, oburzać się jak możesz myśleć, że Cię odrzucam i zastanawiać się, kim naprawdę jesteś, ale i tak Cię akceptować i opowiadać Ci o leśnym duszku, który przepłynął przez ocean, ponieważ Cię kochał i pisać dla Ciebie wiersze i zastanawiać się, dlaczego mi nie wierzysz i kochać Cię tak bardzo, że nie można tego wyrazić słowami i kupić Ci kotka, o którego będę zazdrosna, ponieważ poświęcasz mu więcej uwagi niż mi i zatrzymywać Cię w łóżku, kiedy musisz już iść i płakać jak dziecko, kiedy już pójdziesz i wyrzucić fifki do marihuany i kupować Ci prezenty, których nie lubisz i zabierać je z powrotem i prosić Cię o rękę, chociaż i tak znowu powiesz nie, bo chociaż myślisz, że nie mówię tego na poważnie, to zawsze mówię to na poważnie i chodzić po mieście, myśląc jakie jest puste bez Ciebie i chcieć tego samego, czego Ty chcesz i myśleć, że przestaję być sobą, ale wiedzieć, że przy Tobie nic mi nie grozi i opowiadać Ci o tym, co we mnie najgorsze, próbować Ci dawać to, co we mnie najlepsze, ponieważ nie zasługujesz na nic gorszego i odpowiadać na Twoje pytania, kiedy wolałabym tego nie robić i mówić Ci prawdę, kiedy akurat tego nie chcę i próbować być szczerą, bo wiem, że Ty tak wolisz i myśleć, że wszystko już skończone, ale pozostawać jeszcze tylko przez dziesięć minut, zanim wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapominać kim jestem i próbować zbliżyć się do Ciebie, bo poznawanie Ciebie jest wspaniałe i warte wysiłku i mówić do Ciebie fatalnie po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z Tobą o trzeciej nad ranem i jakoś, jakoś, jakoś przekazać Ci część nieprzepartej, niegasnącej, przygniatającej, bezwarunkowej, przytłaczającej, wzbogacającej, rozwijającej, nieprzemijającej, nieskończonej miłości do Ciebie."


Tagi: ...
19.01.2014 o godz. 17:41
Call them out father, oh,
Stand by and we will
Watch the flames burn auburn on
The mountain side high

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time


Tagi: ...
11.01.2014 o godz. 00:25
"Najwyższą doskonałość osiąga człowiek, znajdując własne niedoskonałości."




"Ślub.. Ślub mojej siostry.. Sala, pełno ludzi.. O niczym nie myślisz.. Nie możesz się tylko doczekać, by Go w końcu zobaczyć.. Wiesz, że jest dupkiem.. Ale nadal próbujesz.. Czekasz.. Aż w końcu się zjawia. Nie możesz oderwać wzroku, biegniesz przed siebie, jak najdalej, nagle znajdujesz się przy chatce prababci, gdzie stoją auta, a przy nich On.. Ten skurwiel, który nawet przez sen rozwala Ci umysł. Patrzysz na Niego. Tak cholernie Ci go brakuje, tych jego słów, jego oczu.. Jego.. Wspomnienia wracają, ale ocykasz się, wracasz do rzeczywistości. Jakim cudem on steruje moimi emocjami? Jakim prawem, do cholery? Wracasz, wspominasz.. Skrzywdził Cię, bardzo.. Czemu Ci się nadal kurwa śni.. Dlaczego? Przecież o nim nie myślisz.. Starasz się zapomnieć. A mimo wszystko tęsknisz.. Uciekasz, uciekasz nie patrząc w tył. A on? Wyciąga pierścionek, cudowny pierścionek.." Budzisz się, smutno, nie wiesz, co zrobić.. Łzy lecą bez ustanku, cała noc nieprzespana.. Rano szkoła. Niewyspana idziesz. Głowa rozpierdala umysł. Nie możesz się skupić, ciągle pragniesz ostrza, ciągle pragniesz bólu, płaczu.. Ciągle Ci go brakuje..
Tagi: ...
10.01.2014 o godz. 23:49
Życzę Wszystkim po prostu.. Szczęśliwego Nowego Roku.. Nie mam jakichś specjalnych życzeń, wybaczcie. Nie umiem tu nic pisać. Może zbyt często się uśmiecham? :)


Tagi: ...
01.01.2014 o godz. 01:31
"Zanim umrę, chcę walczyć o życie. Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę."


Wesołych Świąt! Choć bez śniegu.. To jakoś trzeba je przeżyć.
Dzisiaj składam życzenia tym osobom, co to czytają. :)
Ale co u mnie?
Dobrze nie jest, mogłoby być lepiej. Zaczyna mi kurwa brakować, wiecie? Tak po prostu leżąc i pisząc to, płaczę, taak.. Brakuje mi Ciebie, Dawid.. Tylko nie, nie powinno. To dupek, nieprawdaż? Czemu, czemu ja? Przecież to nie było nic takiego, jakiś głupi internet, a ja nie mam uczuć :) Zrozumiałam.
Przyjaciółka? Niee, nie mam przyjaciółki, zanika, zanikaa..
Agaa? Dzięki Ci, dziękuję bardzo, że chociaż Ty jesteś.



Tagi: ...
23.12.2013 o godz. 18:41
Moja koleżanka ma na fb założoną "stronę społecznościową". Dopiero się rozkręca, czy.. Chcecie pomóc? I uczestniczyć w tym, co tam się dzieje? Pomóżmy.. Proszę.
Polubcie.. 'Jest dobrze' - najlepsze kłamstwo.



Tagi: ...
14.12.2013 o godz. 19:33
"Patrząc zawsze przed siebie, myśląc o tym, jak zrobić jeszcze więcej, osiągniesz stan umysłu, w którym nie ma rzeczy niemożliwych."




"Wiesz... Przestało być zabawnie.
Ludzki umysł jest tak bardzo niepojęty. Kiedy wszystko wydaje się być na swoim miejscu, podświadomość pozwala wypływać na powierzchnię bardzo niewygodnym myślom... Kochając Cię w ukryciu, czerpiąc pokłady nieopisanej energii z każdego zamienionego słowa i wymiany spojrzeń, potrafiłam czuć się dobrze. Mogę przecież wmówić sobie, że na nic nie czekam. Mogę wierzyć, że gdzieś tam, na końcu tej samotnej, uczuciowej tułaczki czeka mnie należyta nagroda. Wszystko mogę- świadomie. Ale świadomość jest upośledzona. Wiesz, że na 11 milionów odbieranych bodźców, ona koduje 40? CZTERDZIEŚCI! Bo więcej ją obciąża. Więc pakuje resztę w miejsca umysłu z reguły słabo dostępne dla przeciętnych ludzi. I kretynka robi z nas idiotów.. Tworzy złudną rzeczywistość, a potem zdarzają jej się chwile olśnienia i ni stąd, ni zowąd wypadają z podświadomości do niczego niepasujące elementy. Tak jest teraz. Nie jestem egoistką. A jednak ostatnie doby mojego życia są przeładowane egoistycznymi myślami o nas. O moim prawdziwym szczęściu. Budzę się z głazem w żołądku. Takim jak po oblanym egzaminie na prawo jazdy. Póki siedzisz za kierownicą, masz nadzieję. Nagle sekunda wszystko zmienia, przesiadasz się i dowodzi egzaminator. Póki śpię, kreuję nasz świat- ja jestem kierowcą. Ale sukinsyn Budzik czeka na najważniejszy moment i w sekundzie zaczyna niszczyć mi psychikę. Pozornie przyjemny dźwięk na pobudkę, w złym momencie zmienia się w ryk ogłuszających wuwuzeli. Ostatnio ciągle jest zły moment... I tak z kreatora rzeczywistości, z olbrzymim impetem upadam na stanowisko szarej marionetki kreowanej przez rzeczywistość. A rzeczywistość jest bezwzględnym egzaminatorem, który z niekrytą przyjemnością depcze mi cały dzień po piętach i z ironicznym uśmiechem udowadnia, jak bezcelowe są wszelkie moje działania, które teoretycznie mogłyby nas do siebie zbliżyć. To co najmniej niesprawiedliwe, nie uważasz? Podporządkowałam się, pokornie przyjmując to, co dostaję od losu. Za wszystko byłam szczerze wdzięczna. Zaczęłam czuć się wyjątkowo dobrze. Samotnie, ale jakże stabilnie. To bardzo ułatwia życie- taka umiejętność brania spraw takimi, jakie są. I teraz nagle co? Znowu pokochałam sen, zaczynając nienawidzić przewidywalnych realiów. Znowu zaczyna uwierać mnie świat, w którym dzieli nas kilka centymetrów... krystalicznie czystej szyby pancernej. Długo nie mówiłeś, że za nią tęsknisz... Boję się... Bo raz tak już było przecież... Wtedy matka głupich uniosła mnie pod samo niebo i obdarzyła nadludzką siłą. A później padły z Twoich nieprzyzwoicie idealnych ust te trzy cierpkie słowa... "tęsknię za nią". Szyba między nami nie drgnęła. Niepotrzebnie połamałam na niej dłonie. Boję się... Jesteś ostatnio dla mnie taki miły... Chyba nie powinieneś."
Ładne słowa, czyż nie? Piękne...


Film został usunięty.
Tagi: ...
13.12.2013 o godz. 20:55
"Skoncentruj swoje siły i zdolności, skomasuj energię, całym sobą skup się na mistrzowskim opanowaniu jednej dziedziny."




Jeju, jest okej, nie jest najgorzej. Są momenty, gdy po prostu tylko odciąć się od świata, i dopiero wtedy jest zajebiście. Przepraszam osoby, którym ostatnio nieźle sprałam mózg. Wybaczcie mi, jakoś na kłótnie mnie wzięło. Nie wiem, co się dzieje. Ale.. Naprawię to, nie chcę spierdolić znajomości, nie tych najważniejszych. 2 osoby przeważają w moim życiu, Emm.. Ja naprawdę Ci dziękuję, że jesteś ze mną.. Odbija mi coś strasznie, przepraszam za wczoraj.. Przepraszam.. Ehh, drugiej osoby nie muszę mówić, gdyż wiem, że i tak nie czyta tego, ale ona wie, że jestem jej wdzięczna uśmiech. Jest nieźle. Chcę wakacje, wiecie? A tu niedługo święta, nie te same święta. Nie ma Wujka, nie ma Babci.. Nie ma świąt, nie dla mnie.. Cóż.. Życie. Będzie okej, trzeba lecieć do przodu. Ja się kurwa cieszę, że Was mam. Tylko czemu tak daleko...


Tagi: ...
08.12.2013 o godz. 12:09
"I drobnostek nie należy lekceważyć, bo one są podstawą doskonałości, a doskonałość nie jest drobnostką."





Nagle.. Czytasz sms'a.. "Tygrysku, nie możesz się zamienić?" Ogarnia Cię szok.. Masz pewność, że matka nie skończyła.. Mówisz ojcu.. Coraz więcej ich dzieli.. Ale czy skończy się to źle? Mam dość jej, najchętniej bym się do niej w ogóle nie przyznawała..

Tagi: ...
30.11.2013 o godz. 22:57
Life-is-too-difficult
Pain makes people stronger.
Skąd: Zielona Góra
O mnie: Haha, kiedyś zdolna napisać "samotna" dziś "w pełni szczęśliwa z moim księciem z bajki" *___*
statystyki